Artykuły
serce.katolik.bielsko.pl
Od 3. grudnia rozpoczynamy Adwent. I tak jak co roku jest to nawoływanie do nawrócenia się, radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela; czas aby się zatrzymać, zastanowić nad sobą, nad swoim życiem...

A i tak wiemy swoje – sprzątanie, zakupy, prezenty, kłopoty ze śniegiem i mrozem – lub ich brakiem, wszędzie kolejki, nawet do konfesjonału. Czas na nowe trendy w dekoracjach, modzie... A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, jak głosi dość znany dziś slogan?
Odcinamy się od wszystkiego, resetujemy i zaczynamy od nowa. To nic, że kolejny raz. Bez porównań do ubiegłego roku, bez planów na następny. A jesteśmy mistrzami planowania, rozpamiętywania, porównywania i akurat te przymioty udaje się nam bardzo dobrze eksponować.
Według ulubionego hasła o. Grzegorza Kramera, jezuity ( hasła, będącego jednocześnie tytułem jego książki, do której lektury zapraszam ) - „Bóg jest dobry” - powinno się przeżywać Adwent. Ba, nie tylko Adwent, ale i całe życie. Bóg jest dobry i daje nam czas; dla nas poświęca Swój czas na Ziemi: czas dzieciństwa, dorastania i lata działalności, głosząc Dobrą Nowinę o Królestwie Niebieskim.
Czas Adwentu jest dorocznym, oficjalnym i uroczystym wykradnięciem 3. tygodni z naszego życia, by odkurzyć duchowe wnętrze, o którym tak często zapominamy. Dbamy o dom, pracę, samochód, by zdolne dzieci miały dobry start w przyszłość. Szlifujemy swoje talenty kulinarne, zwiększamy krąg znajomych, chcemy być eko i fit. I wszystko dobrze; to są rzeczy ważne i potrzebne do normalnego i zdrowego funkcjonowania. Lecz jest coś jeszcze... To jest to, gdzieś głęboko ukryte, dające co jakiś czas sygnał, by poświęcić jej chwilę. Dusza – duchowy, niezniszczalny GPS - nadajnik kierujący nas w stronę Domu, ku rzeczom wyższym i trwalszym. Konieczne jest by dbać o to, co zaszczepione w nas zostało z miłości i do miłości zaprogramowane. Teraz mamy na to czas, by zaczynać od nowa, z nową szansą, z powtórnym zaproszeniem do wyruszenia w drogę do Betlejem.
Jezus narodził się w określonym miejscu i czasie – i jest to pewien punkt odniesienia naszej wiary chrześcijańskiej jak i kontekst historyczny. Fizycznie, Boże Narodzenie miało miejsce jeden, jedyny raz. Jednakże duchowe Betlejem jest w każdym z nas. Takie małe, opuszczone miejsce. Zapomniane, niejednokrotnie będące dla nas przykrym wspomnieniem, zranieniem wiążącym się ze smutkiem, bólem, rozczarowaniem. Rzeczywistość zupełnie niegodna Króla. Ale właśnie tam, w tej lichocie i bałaganie Bóg chce się narodzić, wnosząc tam światłość wielką. Co ty na to...?
Adwent jest jednocześnie wyznacznikiem zbliżającego się końca roku kalendarzowego jak i początkiem roku liturgicznego. Jest przygotowaniem, co rusz wspominanym oczekiwaniem na zmiany. Nie potrafimy czekać. Nie chcemy czekać. Dlaczego, skoro wszystko możemy mieć już, zaraz, po co więc ta cała „adwentowa otoczka”?
Maryja uczy nas czekania, radosnego i pokornego czuwania. Odkąd rozbrzmiała Jej zgoda na Zwiastowanie Anielskie, Jej życie przebiegało w Adwencie – jedynym i wyjątkowym. Odtąd każdy Jej dzień był w pełni poświęcony Bogu. Pokorny, oddany, błogosławiony, święty! Maryja już nie żyła Swoim życiem. Życie nosiła w Sobie i zrodziła Je światu na zbawienie. Pokazała, jak odwrócić się od siebie i nieść Życie innym. Nie wpłynęło to jednak na Jej życie jako kobiety, żony i matki – nadal gotowała, prała, dbała o obejście, robiła sprawunki... Ale i Ona też potrzebowała do tego czasu.
Bóg jest dobry i nie męczy Go czekanie na nas. Czas jest tylko przez człowieka wymyślonym wyznacznikiem i ogranicznikiem; Bóg natomiast jest Panem czasu. On chce się z nami spotykać każdego dnia, w każdej chwili radości, smutku, cierpienia; w pracy i odpoczynku, a szczególnie w cichości serca i modlitwie. Ma nam tak wiele do powiedzenia, lecz trudno jest Go usłyszeć przez ten hałas, który nas otacza. Żyjemy w głośnym i rozgadanym świecie, tracąc czas i siły na puste, niepotrzebne myśli i słowa. Adwent jest chwilą oddechu, czasem, by w końcu zamilknąć. Błogosławiona Elżbieta od Trójcy Świętej jest autorką jednej z piękniejszych modlitw chrześcijańskiej pobożności: „O Słowo Przedwieczne, Słowo Boga mojego, słuchaniu Ciebie chcę poświęcić moje życie. Dla Ciebie chcę cała zamienić się w słuch, aby wszystkiego uczyć się od Ciebie.” Jeśli będziemy otwarci na słuchanie Słowa, Ono nas wszystkiego nauczy; Duch Świety przygotuje nas na przyjęcie Słowa – Jezusa.
Niezwykle ważnym aspektem w Adwencie jest tęsknota. Bóg ukrywający przed nami Swoje oblicze, tęskni za nami, jednocześnie też Jego pragnieniem jest, byśmy i my zatęsknili. Kiedy wszystko jest tak łatwo osiągalne, oczywiste, jawne, jakże można odczuć tęsknotę? Tęsknota jest również formą przygotowania do przyjęcia czegoś najwspanialszego, cudownego. Wydobywa nową głębię z naszych zdolności pojmowania, mobilizuje całą energię, tak że wszystkie siły skupiamy na utęsknionym, wyczekiwanym celu i na niego się kierujemy. Mówimy: Marana Tha! Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź, a dłużej nie zwlekaj...
Niejednokrotnie w życiu błądzimy w ciemnościach, gubimy drogę, nie dostrzegamy znaków. Bóg jest Światłem świecącym w ciemnościach – w naszych ciemnościach również. Jest lampą dla naszych stóp. Chciejmy tylko, by Światło Bożego Narodzenia rozświetliło nasze dusze a serca rozpromieniło chwałą Najwyższego.
Na wszystko trzeba czasu i na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Poszukujemy, uczymy się oczekiwania, cierpliwości, ciszy, pokornego zawierzenia i zaufania; zatęsknijmy za czymś w pełni doskonałym, za Światłem i Słowem jednocześnie zostając w tym świecie, w swojej codzienności, by każdego dnia być duchowym Betlejem dla siebie i innych.
M. Krzemień
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter  

Używamy plików cookies, aby serwis działał lepiej. Dowiedz się więcej, jak zarządzać plikami cookies.