Artykuły
serce.katolik.bielsko.pl
Święta, której wspomnienie przypada na początek października, zarówno za życia jak i po przejściu do upragnionej wiecznej szczęśliwości w komunii z Bogiem, była i jest nadal jedną z najbardziej zapracowanych Świętych Pańskich.

Helena (od 1926r. Siostra Maria Faustyna Kowalska), trzecia z dziesięciorga dzieci Stanisława i Marianny Kowalskich, rolników ze wsi Głogowiec. Dziewczyna skromna, o łagodnym usposobieniu, uśmiechnięta, pracowita – ot zwykła, z dobrego domu. Edukację zakończyła na poziomie 3. klasy szkoły powszechnej. Z takim dorobkiem, w wieku 16. lat, opuściła rodzinny dom, by zarabiać jako opiekunka  do dzieci i pomoc domowa.
Reasumując – nie miała nic, nie osiągnęła w swym młodym życiu niczego spektakularnego. To fakt, który stawiam dziś w pewnej sprzeczności z dobrze nam znanymi notatkami z „Dzienniczka”.
Siostra Faustyna od najmłodszych lat przygotowywała się do swej misji. Ona już jako dziecko dokonała wyboru życiowej drogi – służbę Bogu, który właśnie jej osobę obrał jako nadzwyczjaną „łączniczkę” Jego z ludzkością.
Bóg wybiera sobie na swoje „narzędzia” ludzi zazwyczaj niepozornych, by wpierw odmienić ich życie, co staje się świadectwem i źródłem działania mocy Bożej tam, gdzie zostają posłani.
Siostra Faustyna była tego przykładem. Dzień za dniem, wraz z każdym kolejnym doświadczeniem mistycznego zjednoczenia z Jezusem, Jego cierpieniem wskutek szerzącego się grzechu, poznawała swoje przeznaczenie do odczytania, poznania i przekazania światu daru jakim jest Boże Miłosierdzie.
Kard. Franciszek Macharski, w swej przedmowie do Biografii  Świętej, autorstwa Ewy K. Czaczkowskiej, zadał krótkie pytanie: „Kim jesteś, Faustyno?”. To pytanie wziąż jest aktualne, mimo wielu świadectw o  życiu Świętej, zebranych dokumentów, pamiątek; mimo rzetelnego spisania jej biografii – nadal zadaję to pytanie : Kim jesteś, Faustyno...?
Wszelkie próby zamknięcia jej osoby w niezwykle ciasne i ograniczone przez ludzkie pojęcie opisy, choćby najbardziej wierne realiom, zawsze będą stanowić tylko małą część tego, co doświadczyła. Duchowe współuczestniczenie w Chrystusowym cierpieniu było i udręczeniem ciała Faustyny, jej psychiki i jednocześnie źródłem doświadczenia miłości Boga do Człowieka. Faustyna odkryła sens swego cierpienia, że wszystko, co z nią i przez nią się działo – było po coś.
Niezrozumienie ze strony współsióstr i spowiedników, odrzucenie, próby cierpliwości, liczne pomówienia i upokorzenia, fałszywe zarzuty, utrudnianie służby, przenoszenie z klasztoru do klasztoru – tak właśnie była rozniecana i przekazywana „Iskra” Bożego Miłosierdzia! Z miejsca na miejsce, przez klasztory, kościoły, na ulicach, w pociągu, podczas spotkania, rozmowy, pracy, podczas milczącej obecności...
Spoglądam na wizerunek Świętej Siostry Faustyny – spokojny wzrok, skupiony na czymś doskonalszym, wzrok kontemplujący nieustanną obecność Jezusa w jej życiu, wzrok, który nade wszystko ukochał to, co nieogarnięte ludzkim rozumem... Smukła postura, odziana w czarno biały habit, w jednej ręce trzymająca własną, duchową „biografię”, drugą zaś wskazuje obraz Jezusa Miłosiernego. Ten wizerunek zna cały świat. Faustyna, jako Apostołka Bożego Miłosierdzia przekazała ludziom niewiarygodnie ważną i trudną prawdę o Bogu w niewiarygodnie prosty sposób – żyjąc zgodnie z Bożym Słowem. Ale to nie wszystko – fenomen jej świętości zawiera się w trzech słowach, które przekazała nam jako najkrótsze ofiarowanie się Bożej Opatrzności: „Jezu, Ufam Tobie”. Dzięki niej mamy ten Cudowny Obraz, Koronkę i Nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia – drogowskazy i ratunek dla świata, odtrącającego Boga. Dzięki Faustynie otrzymaliśmy odpowiedź na pytanie, czy jest jeszcze szansa dla świata, skażonego grzechem – jest! Bo oto On jest Miłosierdziem samym, choćby największy był grzesznik, nie zapala się gniew Boga, lecz wzbudza moc Jego Miłosierdzia (por. Dz 1739)
Kim jesteś, Faustyno? Jesteś tą, która wychodzi do człowieka udręczonego, ugiętego pod ciężarem grzechu i bolesnego doświadczenia, człowieka z utraconą nadzieją, bliskiego rozpaczy; ukazujesz mu oblicze Jezusa, promienie wychodzące z Jego Najświętszego Serca, oświecające, rozpalające i wskazujące drogę jaką jest Boże Miłosierdzie. Jesteś tą, o której mówił św. Jan Paweł II: „Ty zaś, Faustyno, darze Boga dla naszej epoki, darze polskiej ziemi dla całego Kościoła (…)” i dalej: „Wyjednaj nam, abyśmy mogli pojąć głębię Bożego Miłosierdzia, pomóż nam, abyśmy osobiście go doświadczyli i świadczyli o nim braciom. Twoje orędzie światłości i nadziei niech się rozprzestrzenia na całym świecie, niech przynagla grzeszników do nawrócenia, niech uśmierza spory i nienawiści, niech uzdalnia ludzi i narody do czynnego okazywania braterstwa. My dzisiaj, wpatrując się razem z tobą w oblicze zmartwychwstałego Chrystusa, powtarzamy twoją modlitwę ufnego zawierzenia i mówimy z niezłomną nadzieją: „Jezu, ufam Tobie”.”
M. Krzemień
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter  

Używamy plików cookies, aby serwis działał lepiej. Dowiedz się więcej, jak zarządzać plikami cookies.